Nie tylko dla wielbicieli słodyczy, ale dla wszystkich ceniących sobie smaczną i niedrogą kuchnię. Czemu więc "Kuchnia w czekoladzie"?
To właśnie ciemna i biała czekolada są dominującymi kolorami w moim królestwie, do którego Was zapraszam:)

czwartek, 25 maja 2017

Pasztet w kruchym cieście

Swego czasu na blogu pojawił się wpis na pasztet z jajkiem. Idąc tym tropem, na święta przygotowałam całkiem podobną wersję, tyle tylko że otuloną kruchym ciastem. Bałam się, że krojenie to będzie jedna wielka męka, ale przy plastrach na półmisek (chciałam takie centymetrowe) dość nie było takiego problemu.
By pasztet miał charakter bardziej świąteczny, w masę mięsną włożyłam jajka gotowane na twardo, ale w ciągu roku możecie je pominąć lub zastąpić, np. suszonymi pomidorami. Możliwości jest wiele!



Składniki na kruche ciasto:
 
30 dag mąki
3 żółtka
szczypta soli
15 dag masła
 2 łyżki śmietany

Składniki na pasztet:

750g gotowanego mięsa z kurczaka
2 gotowane marchewki
2 ząbki czosnku
1 cebula
2 jajka
2 łyżki bułki tartej
sól, pieprz

Dodatkowo:

4 duże jajka na twardo
1 mały słoiczek marynowanych podgrzybków

Sposób przygotowania:

Ciasto- mąkę przesiać, posiekać z pozostałymi składnikami i zagnieść. 2/3 schować do lodówki, a 1/3 do zamrażarki.
Pasztet- mięso wraz z cebulą i czosnkiem przepuszczamy przez maszynkę do mięsa. Dodajemy jajka, bułkę tartą oraz przyprawy.
Jajka na twardo obieramy.

2/3 ciasta z lodówki wałkujemy na grubość ok ½cm. Wykładamy nim spód oraz boki keksówki o wymiarach ok 9x20cm. Dziurkujemy widelcem. Wykładamy do środka połowę pasztetu, układamy jajka oraz grzybki i pokrywamy pozostałym pasztetem. Na wierzchu układamy rozwałkowane pozostałe kruche ciasto, a następnie dziurkujemy wierzch.
Pasztet pieczemy przez godzinę w piekarniku nagrzanym do 180st C.



wtorek, 23 maja 2017

Koktajl z botwinką

O zaletach jedzenia buraków słyszał na pewno każdy z Was. Niskokaloryczna, z dużą zawartością żelaza. Do dziś pamiętam, jak przed maturą nabawiłam się anemii. To właśnie ona po części postawiła mnie na nogi ;) Jeśli ktoś z Was naprawdę chce poczytać więcej, to odsyłam do świetnego artykułu właśnie tutaj.
Posiłki z botwinką mogłabym przygotowywać częściej, niestety nie posiadam w okolicy sklepu, który miałby w sprzedaży choćby jeden pęczek. Raz w tygodniu jednak koniecznie jadę do warzywniaka, by się w nią zaopatrzyć. 
Mam nadzieję, że moje chłopaki jak podrosną, będę równie chętnie sięgać po buraki, bo póki co niespecjalnie im podchodzą. Siłą nie zmuszę, ale podstępem... nikt nie zabroni ;) Stąd też frytki z buraka pojawiły się w naszym domu, omlet... Małymi kroczkami wierzę, że ich przekonam ;) Skoro nawet ich Tatuś się chłodnik nauczył jeść, to z nimi powinno pójść prościej :D Prawda...?


Składniki na dwie szklanki:

2 jabłka
2 gruszki
1 banan
1 pęczek naci botwinki
½ szklanki wody mineralnej niegazowanej

Sposób przygotowania:

W misie lub blenderze kielichowym umieszczamy wszystkie składniki: obrane i pozbawione gniazd nasiennych jabłka oraz gruszki, nać botwiny i banana. Dolewamy wodę. Miksujemy na gładki napój.
W urządzeniu Tefal CC jest to prędkość 12, czas ok 40 sekund.
 


poniedziałek, 22 maja 2017

Tefal Companion, idealny prezent dla każdej Matki :)

Jak już wiecie, jakiś czas temu do mojej kuchni przygarnęłam niejakiego Companiona. Sprzęt, na którego nigdy nie miałam chrapki, twierdząc, że skoro można wszystko zrobić bez niego, to po co wydawać pieniądze. Zdecydowanym zwolennikiem tego cuda w kuchni jest moja Teściowa i na początku to ona chyba była bardziej zachwycona możliwością testowania niż sama ja. Bo czy będę umieć obsługiwać...? Czy to faktycznie zrobi za mnie tyle rzeczy? No i przede wszystkim, czy zrobi dobrze...? Kolejna kategoria pytań, tyczyła się przede wszystkim tego czy sobie poradzę z opisywaniem testów, tworzeniem kolejnych przepisów... na taką skalę przecież nigdy nie współpracowałam :) Ale zaryzykowałam, podjęłam wyzwanie, a teraz po niespełna miesiącu z przyjemnością podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Chcecie poczytać? Zapraszam!


Czym jest Tefal Companion? 

Nie obierze Ci warzyw (choć z młodymi ziemniakami ponoć nie ma problemu- muszę to jeszcze sprawdzić!), ale spokojnie je posieka, zetrze, pokroi w plastry czy co tam chcecie. Zrobi za Ciebie obiad, dwudaniowy w jednym czasie, a później część spokojnie za siebie umyje (mowa tutaj o misie, która z odrobiną płynu i ciepłej wody będzie na nowo czysta). Wyrobi za Ciebie ciasto, począwszy od ucieranych, kruchych, pierogowych, makaronowych, a na ciężkich, drożdżowych skończywszy. To- jest tak pyszne, że spod "rąk" nigdy tak elastyczne mi nie wyszło. Wczorajsza produkcja 5 dużych pizz z kilograma mąki zniknęła raz dwa, o czymś to więc świadczy... i myli się ten, kto pomyślał, że w domu sami głodomorzy... choć wczoraj ich nie brakowało 😅

Do dyspozycji mamy 6 automatycznych programów, przy czym"Soup-zupy" "Pastry-ciasta" i "Slow cook-wolne gotowanie" posiada kilka opcji pracy. Jest też również opcja ustawień manualnych, na której ja pracuję najwięcej. Nie wyobrażam sobie nie móc dostosować temperatury czy czasu do moich potrzeb, jak to podobno jest w droższym sprzęcie tego typu, który działa według zaprogramowanych przepisów.  
Na uwagę zasługuje każdy, ale zdecydowanym dominatorem jest dla mnie pierwszy, który sprawnie i bez zbędnych przypaleń przygotuje każdy sos. Wystarczy wrzucić składniki, włączyć i spokojnie poczekać kilka minut. Bez zbędnego stania przy garnku i mieszania non stop, by nic nie przywarło, co i tak zazwyczaj kończy się klęską.  

Dodatkową funkcję stanowi tryb turbo oraz pracy pulsacyjnej. Z nich póki co nie korzystałam w ogóle, więc się nie wypowiem.


Na zestaw, który otrzymałam składały się trzy pokaźne pudła. 

Pierwsze- podstawowe, który otrzyma każdy nabywca zawiera podstawę (stację) wraz z misą, pokrywą, regulatorem pary, zestawem ostrzy w praktycznym pudełku, dzięki czemu ich przechowywanie jest zdecydowanie bezpieczniejsze, łopatkę, szczoteczkę, wewnętrzny parowar ze stali nierdzewnej oraz wagę. Jest także instrukcja obsługi i książka kucharska, która ułatwi i zainspiruje do przygotowywania codziennych posiłków. 


Drugie kryło w sobie parowar. Nie byle jaki, bo duży, z dodatkową nakładką dzięki której możliwości parowania są jeszcze większe. Pojemność niespełna 4 litry. Bez problemu przygotujecie obiad dla nawet 6 osób. 


Trzecie, chyba najmniejsze, ale równie istotne. Zawierało 3 tarcze do szatkowania i pokrywę misy głównej. Starcie kapusty na surówkę, ziemniaków na placki ziemniaczane czy ogórków na mizerię, to kwestia kilkunastu sekund, a świadomość czystej kuchni tylko zachęca do użycia. 


W ciągu tego miesiąca był tylko jeden dzień, gdy Tefal Companion nie pracował. Dzień ślubu kuzynki :) On miał troszkę czasu, by ode mnie odpocząć, a ja miałam kilka godzin na przemyślenia, co by tu w nim jeszcze zmajstrować... Pomysłów codziennie przybywa, skrzętnie je notuję, a w wolnej chwili działam. Jedynym problemem jest... brak zamiennej misy, tak, by nie trzeba było od razu myć tej pierwszej. Ale wiecie, to już taka rozpusta, wygoda czy jak tam zwał... Jeśli mamy prawidłowo ustalony plan działania, to i jedna wystarczy ;) Jak się jest jednak czasem takim roztrzepańcem jak ja, że najpierw nastawia się ciasto na chlebki naan, a później myśli, że przecież półtora kilograma pieczarek czeka na starcie... no to sami sobie dopowiedzcie 😔

Zupy stały się codziennością, sos- to naprawdę tylko kilka minut, mięso! Wiecie... jak zrobiłam po raz pierwszy udka gotowane w sosie pomidorowym, to Mąż stwierdził, że może je jeść dzień w dzień przez nawet tydzień. Wszystko zjadł prawie sam... Ciasto na pizzę, niczym z najlepszej pizzerii, wyrobione na maxa, odpowiednio napowietrzone, pięknie wyrośnięte o czym ostatnio informowałam na swoim Instagramie :) Żeby jednak nie było tak kolorowo, to przyznam, że jest coś co mi nie wyszło ;) Fakt, że podjęłam na razie tylko jedną próbę, a że się na niej sparzyłam to odpuściłam, ale stało się! Śmietana się nie ubiła 😜 I pieczarki się nie usmażyły, to znaczy usmażyłyby się, ale nie miałam tyle czasu, by czekać aż cała woda z nich odparuje ;) Jest to jednak mój numer jeden do opanowania, na równi z tą nieszczęsną śmietaną. Wiem, że się da, bo koleżanki z #teamtefal sobie z nią poradziły. 
Pojemna misa, ostre noże poradzą sobie z każdą ilością warzyw, owoców, mięs, kasz itp. Brakło Ci mąki, mielonej kawy, cukru pudru? Tefal Companion poradzi sobie z tym problemem w kilka sekund. Musisz tylko mieć produkt... i prąd ;) Nic więcej! Zamieni kaszę, cukier, orzechy w drobny maczek, ugotuje budyń, przygotuje masło, ubije puszystą pianę na bezę.


Będzie wspaniałym upominkiem na zbliżający się Dzień Matki! Jej uśmiech na widok tak oryginalnego "wazonu" z naręczem owoców lub warzyw będzie bezcenny ;) Jeśli zaś sama jesteś Matką... daj się skusić na taką pomoc kuchenną ;) 
Jak już wspominałam, nie byłam przekonana do tego typu wynalazków. Teraz- Teściowa zazdrości, Mąż się śmieje, że mam w kuchni kochanka, a ja skaczę z radości, że to cudo do mnie trafiło. Przy dwójce dzieci jest to świetny zastrzyk wolnego czasu, który można im poświęcić. 
Cena? Owszem, nie mała, ale jeśli podliczyć wszystkie sprzęty, których w kuchni używamy, a z których moglibyśmy zrezygnować na poczet tego jednego, to wyszło by pewnie na to, że to zaoszczędzone pieniądze, czas i miejsce na blacie. Warto się nad nim zastanowić. 
Tak, tak... wiem ;) Zacznie się zaraz, że dostałam to chwalę, ale jeśli regularnie czytacie bloga, to wiecie, że w każdej recenzji staram się pisać plusy i minusy, jeśli takowe znajduję. W tym wypadku naprawdę nie mam zastrzeżeń, wierzę, że i śmietana się ubije i ciasto marchewkowe wyjdzie genialne niczym to ucierane, które przygotowałam wczoraj, a którego okruszki jeszcze leżą na talerzu...


Przyznaj... chciał(a)byś taki prezent?! Pamiętaj, że możesz go kupić także na raty. 
Chcesz wiedzieć więcej? Napisz prywatną wiadomość, zostaw komentarz lub zajrzysz na oficjalną stronę, właśnie tutaj.

sobota, 20 maja 2017

Ciasteczka francuskie z kajmakiem i migdałami

Macie czasem tak, że ochota na słodkie jest większa niźli leń, który wkradł się w Wasze ciało? Co wtedy robicie...? Ja wyciągam z lodówki płat ciasta francuskiego, dodaję, co mam pod ręką, a po kilkunastu minutach mogę się delektować swoimi ciasteczkami :)
Tym razem "na ogień" poszedł kajmak i migdały. Jedno i drugie otwarte, więc w myśl zasady, by się nic nie zmarnowało... 
Nie wiem jak Wy, ale ja lubię mieć zapas ciasta francuskiego, bo jest tak uniwersalny, że można z niego w mig skombinować i deser i przekąskę. Przydatne zwłaszcza gdy wpadają niezapowiedziani goście. 


Składniki:

1 duży płat ciasta francuskiego
100g masy kajmakowej ( puszki)
50g migdałów (słupki lub płatki)
2 łyżki cukru trzcinowego
3 łyżki mleka
Cukier puder do posypania po wierzchu

Sposób przygotowania:

Ciasto francuskie rozwijamy i kroimy na kwadraty (ok 6x6cm). Smarujemy kajmakiem i posypujemy odrobiną migdałów. Ciasteczka zwijamy po przekątnej lub do prosta, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia zwinięciem do spodu. Smarujemy mlekiem i posypujemy odrobiną cukru trzcinowego. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200st C przez 5 minut, a następnie zmniejszamy temperaturę do 180 i pieczemy kolejne (ok.)12 minut aż do zrumienienia. Przestudzone posypujemy cukrem pudrem.



piątek, 19 maja 2017

Placki ziemniaczane z piekarnika

Macie jeszcze dostęp do starych ziemniaków czy przeszliście całkowicie na te młode? Nie mówię, że są złe, choć na pewno odpowiednio potraktowane, by tak szybko i pięknie wyrosły, ale według mnie do niektórych potraw po prostu się nie nadają. Przede wszystkim do farszu na pierogi ruskie i właśnie na placki ziemniaczane, które dziś dla odmiany nie są ociekające tłuszczem. Bo wiecie... lato idzie, trzeba wyglądać :D
W przygotowaniu dzielnie towarzyszył mi Tefal Cuisine Companion, który kilogram ziemniaków, cebulę oraz czosnek starł w półtorej minuty. Oczywiście można użyć tarki czy co tam macie pod ręką, a nawet wykorzystać Męża, by własne ręce nie bolały, ale ja już na szczęście takiej potrzeby nie mam. Bo innych to ohoho :P Od groma ;) Choćby nowe buty...
Dobra wróćmy do tematu. Zapraszam więc na placki ziemniaczane, chrupiące, ale z piekarnika. Pieczone na niewielkiej ilości tłuszczu. Podane z czym tylko dusza zapragnie, choć ja przy piątku skłaniam się właśnie do jogurtu, tudzież śmietanki, bo co region, to inaczej :)
No właśnie, a Wy z czym je jadacie? 


Składniki:
 
1 kg ziemniaków
1 cebula
1 większy ząbek czosnku
1 jajko
1 łyżka jogurtu naturalnego\
½ szklanki płatków owsianych
Sól, pieprz do smaku

Sposób przygotowania w Tefal CC:

Ziemniaki, cebulę i czosnek ścieramy na szatkownicy na tarczy „G”, obroty 12, czas ok 1½ minuty. Odcedzamy na drobnym sicie zlewając wodę do innego garnka. Po 15 minutach odlewamy płyn, a do ziemniaków dodajemy pozostałą na spodzie skrobię. Wbijamy jajko, dodajemy jogurt, zmiksowane (na programie 12, w czasie 20 sekund) płatki owsiane. Doprawiamy solą i pieprzem. Dużą blaszkę wykładamy papierem do pieczenia, nakładamy porcję masy ziemniaczanej i delikatnie rozpłaszczamy. Pieczemy przez ok 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180st C. W trakcie obracamy placki na drugą stronę, by się równomiernie zezłociły. Podajemy z kleksem jogurtu naturalnego i szczypiorkiem. 


W przypadku braku „pomocnika”, ziemniaki ścieramy na tarce, czosnek przeciskamy przez praskę, a cebulę drobno siekamy. Płatki owsiane mielimy lub zamieniamy na gotową, sklepową mąkę. Później postępujemy tak jak wyżej.